2018/01/08

Ama podóżnik: Primošten, Chorwacja

Primošten3


Pożegnałam się z rokiem 2017, przyszedł kolejny i przyniósł ze sobą nowe oczekiwania, plany i postanowienia. W 2018 chcę ruszyć z kopyta z blogiem, pisać w miarę regularnie (bo na stałe wypuszczanie postów konkretnego dnia nie mogę sobie pozwolić) i publikować zdjęcia. Wiąże się to z moją przyszłą wielką wyprawą, którą chcę dokładnie opisać: czytelników może to zaciekawić, dla mnie będzie to świetna pamiątka. Muszę jednak się wprawić w blogowanie nieco wcześniej, by oszczędzić sobie w przyszłości nieco czasu, a może też zwrócić uwagę na problematyczne sprawy i z nimi sobie poradzić. Z tego powodu przybliżę Wam moje wakacyjne wojaże i tak przejdę do wrażeń z Primošten - malutkiej miejscowości w Chorwacji. Czy zobaczyłam tam coś ciekawego? Czy warto było tam zajeżdżać? 



Primošten nie było naszym pierwszym przystankiem w Chorwacji. Naszą podróż wzdłuż wybrzeża zaczęliśmy od Rovinj, spędziliśmy tam niecałą dobę i ruszyliśmy dalej przez ten piękny kraj. Po drodze zobaczyliśmy wiele widoków zapierających dech w piersiach, przeróżne miasta - każde niby do siebie podobne, a jednak dało się zauważyć wiele różnic. Gdy dobiliśmy do Primošten byłam całkiem zainteresowana tym miejscem. 


monument
No daj, daj rybkę!

Z wielką przyjemnością, tęsknotą za powietrzem i chęcią przygód wysiadłam z auta. Nieopodal naszego parkingu znalazłam rybaka - w dłoniach trzymał sieć z rybami, a kot wpatrywał się w mężczyznę i czekał na jakiś smaczny kąsek. Nie wiem, jaka jest historia tego pomnika: może przedstawia kogoś konkretnego, a może nawiązuje do jakiejś miejskiej legendy - jeszcze tego nie odkryłam. Wujek Google nieco mnie zawiódł, a może to ja nie umiem szukać? Obie postaci, gdyby mogły się poruszać, zapewne obserwowały by plażę, na której turyści korzystali z dobroci natury. Niektórzy chłodzili się w morskiej wodzie, dzieci parały się zbieraniem muszli, część się opalała a pozostali zdawali się być obecni tylko ciałem - ich duch jakby rozproszył się, kompletnie się wyłączając i regenerując się gdzieś daleko w przestworzach. Wszyscy korzystali ze swoich wakacji, my zaś naszą grupą skierowaliśmy się do centrum i tak wylądowaliśmy na ryneczku.


Primošten2
Tu zjadłam taką porcję lodów, że myślałam, że pęknę.


Poczęstowano nas tam świetną rakiją, w różnych smakach. Trunki kusiły nas swoimi barwami i fantazyjnymi butelkami, np. w kształcie rozgwiazdy. Chcieliśmy się na coś pokusić i zabrać do domów, ale czekała nas jeszcze dłuuuga podróż, w aucie nie było zbędnego miejsca na pamiąki i tak przyszło nam zrezygnować z dobrego alkoholu. Zjedliśmy za to świetne i przeogromne lody za 10 kun - wybawiły nas od okropnego skwaru, na ryneczku ciężko było o chłodnieszy ruch powietrza, całość usypiała nas i powodowała, że jedyne, na co mieliśmy siłę, to zjedzenie właśnie tych lodów. Niestety w ciągu kilku minut pozostało po nich tylko wspomnienie, zabraliśmy się więc leniwie spod parasola i ruszyliśmy wgłąb tajemnicy Primošten.


street
Cisza i spokój - to cechuje większość alejek Primošten.

Uliczki były wąskie i niezwykle ciche. Na dole spotkaliśmy wielu ludzi, tutaj zaś zdawało się, że miasto najprościej wymarło. Aż trudno było uwierzyć, że otaczały nas pokoje do wynajęcia, pełne turystów z całego świata. Cały obraz burzyła wydobywająca się z niektórych lokali cicha muzyka i delikatny zapach pysznych dań (a przynajmniej tak nam się wydawało - były dosyć drogie, a my niezbyt głodni, więc zrezygnowaliśmy np. z ośmiornic). Gdyby nie te drobne odchylenia pomyślałabym, że przeniosłam się w czasie i nic dobrego po Primošten nie zostało! Wrażenie to potęgował jeszcze obraz rozpadających się domów - niekiedy zostawały w ich miejscu zaledwie gruzy i kilka wystających z nich drewnianych bali. Poczułam w tym miejscu przykre uczucie przemijania. Kto tu mieszkał? Co się stało z domownikami? Czy wszyscy są pochowani na pobliskim cmentarzu, a może emigrowali? Jakie historie działy się w murach tych wszystkich martwych domów? Mieszkały w nich dobre rodziny? Czy wydarzyła się w nich jakaś tragedia? Pytania, bez nadziei na odpowiedź, krążyły mi po głowie, smutek wkradł się po cichu do serca. Do dziś wspomnienie tego widoku pogrąża mnie w zadumie.




old house
Wiele domów niszczeje lub już zapadła się ze starości. Ma to swój klimat.

Pnąc się w górę miasta dotarliśmy w pocie czoła do Sveti Jure - jest to kościół na samym szczycie wzniesienia, a przy nim znajduje się miejscowy cmentarz.


church
W końcu się drapaliśmy!

Nie udało nam się zobaczyć wnętrza tego świętego miejsca - w godzinach, w których odwiedzaliśmy Primošten był on akurat zamknięty. Podejrzewaliśmy jednak, że wnętrze nie jest zbyt bogato zdobione i z całą pewnością jest zaniedbane. Nie żałowaliśmy zatem, że nie przekroczyliśmy progu świątyni. Przeszliśmy jednak przez cmentarz, by zobaczyć widok z góry na miasto. Zwróciłam uwagę na groby oraz zdjęcia na ich płytach. Można było zobaczyć, jak ubierali się miejscowi w różnych latach. Nie zauważyłam żadnego kolorowego zdjęcia, gdzie na polskich cmentarzach jest to często spotykane. Na zdjęciu niżej jest stary grób, ale na tych nowszych również nie panuje "moda na kolor".


grave
Żałuję, że nie mogłam bardziej przyjrzeć się grobom. Może zauważyłabym więcej ciekawych rzeczy?

Primošten1
Widok z góry na Primošten.

I w sumie na tym skończył się nasz pobyt w Primošten: miasto niezbyt mnie urzekło, uważam je za najsłabszy punkt naszej wycieczki, chociaż mój facet uznał je za całkiem dobre miejsce. Może to przez to, że spędziliśmy tam zaledwie kilka godzin i nie zdążyłam za bardzo się wciągnąć w te wszystkie alejki? Z drugiej strony w Vinjerac również nie spędziliśmy nie wiadomo ile czasu, a i tak bardziej przypadło mi do gustu. O tym miejscu opowiem jednak kiedy indziej. 

Na Sveti Jure skończyliśmy nasz romans z Primošten. Schodząc w dół na parking zauważyliśmy jeszcze kilka przykładów ciekawych aut oraz... nietypowe pamiątki z tego miejsca. 


cars
Jedziemy na przejażdzkę?

souverins2
Dużo różnych figurek wykonanych z metalu i wiele innych pierdółek można było znaleźć w jednym ze sklepów z rękodziełami. Różnorodność w tym miejscu powaliła mnie, chciałam kupić jedną z figurek, jednak mój portfel znacznie by ucierpiał na tej transakcji.

souverins1
Te plastikowe ryby z daleka wyglądały na prawdziwe. W sumie z bliska też.


Ponawiając pytanie z początku notki: czy warto było w ogóle odwiedzać Primošten? Do tej pory ciężko mi jest sensownie odpowiedzieć. Chyba po prostu nie wiem. Moja krótka eksploracja nie pozwala jednoznacznie określić, czy znajduje się tu coś ciekawego, nie zaznajomiłam się bliżej z historią tego miejsca, a z drugiej strony wcale mnie sobą nie zainteresowało i dziś nadal nie chcę wiedzieć więcej o tej miejscowości. Mojemu facetowi podobało się w Primošten, świetnie się tam odnalazł i mile wspomina pobyt w miasteczku. Koniec końców jeżeli ktoś się chce tam wybrać - proszę bardzo! Woda jest obłędna, jest jak się wyciszyć, a to chyba najważniejsze na urlopie, prawda?


blue water
Chlup!

To tyle na dziś. Następnym razem w serii "Ama podróżnik" opowiem Wam o Mostarze, który uwiódł mnie swoimi kolorami i kontrastem. 

Do zoba!

2017/10/20

Wieczorny VHS: Prosta historia (1999)

Źródło: filmweb.pl

Ostatnio naprawdę przypadkowo wpadam na dzieła Davida Lyncha i wciąż mam w głowie chociażby Zagubioną autostradę z 1997 roku - serio, to film na który można patrzeć jako na zbiór losowych scen jakoś ze sobą powiązanych albo na tak grubą historię, że po prostu bambosze spadają z nóg. W zależności od Twojej interpretacji każda z postaci nabiera innego wydźwięku, a siedząc ze znajomymi można debatować na temat filmu przynajmniej do rana (i skończyć z bólem głowy albo od przemyśleń, albo od alkoholowych trunków). Gdy przyszedł ten beznadziejny, jesienny poniedziałek i drogą losowania padło na Prostą historię poleciałam jak głupia robić budyń, potem usiadłam grzecznie w łóżeczku i kliknęłam play. Oczekiwałam dobrego kina. Czy dostałam? Było warto poświęcić dwie godziny?

2017/09/26

Gadające głowy

Link do obrazka


Ostatnio zrobiłam sobie mini seans filmów krótkometrażowych i tak natknęłam się na "Gadające głowy" Kieslowskiego. W formie sondy społecznej reżyser chciał zobrazować poglądy i marzenia ludzi żyjących ponad 30 lat temu. Zadawano trzy proste pytania: Kim jesteś? Czego byś chciał? Co jest dla ciebie najważniejsze? Zatrzymałam się przy tym na dłużej i chciałam wylać swoje przemyślenia na ten temat.



2017/05/13

Tygodniowy przegląd aplikacji #1



Ostatnio postanowiłam wykorzystywać telefon do czegoś więcej, niż korzystanie z Messengera czy Instagrama. Mówią, że komórka może być świetnym narzędziem do nauki, rozrywki i rozwijania swoich artystycznych zdolności.  Ile w tym prawdy? Dopiero nabieram jakiegoś zdania, ale już dziś mogę Wam polecić (lub nie) kilka aplikacji.


2017/04/05

Kuba - Notatka z przeszłości


W tamtym momencie nie za wiele dla mnie istniało. Byłam ja, ulica, muzyka w uszach i myśl, czy przyjąć pracę czy nie. Właściwie nie wiedziałam, czy te pieniądze są tego warte: dziś okazuje się, że to była mądrze podjęta decyzja. Choć drugi wariant też nie przyniósł mi obiecanych kokosów, przynajmniej w kwestii mamony.

Kroczyłam w swoich brązowych obcasach, opiętych dżinsach i kurtce ze sztucznej skóry, którą uwielbiam do dziś. Czułam się co najmniej ładna i chyba część męska przechodzących obok mnie ludzi zdolna była stwierdzić to samo. Przynajmniej jeden ktoś. Nagle dotknął mojego ramienia i uśmiechnął się do mnie zza okularów przeciwsłonecznych.

Kuba.

2017/03/17

Za niespełna trzy godziny mam 22 lata



Myślę, że warto sobie robić co jakiś czas jakieś podsumowania. Mnie osobiście to strasznie motywuje, bo w natłoku różnych zadań, myśli i ludzi często odbieram wrażenie, że kompletnie ze sobą nic nie robię. Gdy wybije północ będę miała 22 lata - do jakich wniosków doszłam po właściwie tak długim okresie błąkania się po tym ziemskim padole?


2017/03/09

Niebieski wieloryb


Internet to świat, w którym można znaleźć dosłownie wszystko. Większość z nas jednak spędza czas na bezmyślnym przeglądaniu tablicy na Facebooku, dodaje zdjęcia na Instagramie z milionem hasztagów, sporadycznie przeczyta całkiem ciekawy artykuł na interesujący go temat. Wydaje się to bardzo niewinne i mało zagrażające życiu, prawda? A co jeśli dzięki takim prostym rzeczom można doprowadzić do tragedii? Dziś zabiorę Was w mroczną stronę socjalnych sieci i opowiem, czym jest Niebieski wieloryb.