2014/11/17

Co czyni życie znaczącym?

Dzień jak co dzień. Poszłam na zajęcia, zrobiłam część tego, co trzeba. Ba, nawet pojechałam do schroniska rozejrzeć się za wolontariatem, jednak okazało się, że przybyłam trochę za późno i wszystko było zamknięte. Pozostało mi tam wrócić w czwartek i załatwić sprawę.

Niby nie miałam złego dnia, ale nie miałam też dobrego. Cała doba wydaje mi się taka nijaka i szara, jak niebo za oknem. No, teraz jak pisze jest w sumie noc, ale moim zdaniem 3 godziny w tę czy we w tę jakoś nie robią za specjalnej różnicy. Nie mogę narzekać, pani w Żaczku poprosiła mnie dzisiaj nawet o dowód osobisty, gdy kupowałam paczkę fajek. Tak młodo i świeżo dziś wyglądam! Mimo wszystko siedzę jak rozgotowana klucha i nic mi się nie chce.

Chodzi mi po głowie jedno pytanie, zadane dzisiaj na Writingu - co czyni życie znaczącym?



No właśnie, co?

Moim zdaniem to sprawa bardzo indywidualna. Owszem, wiele odpowiedzi by się powtórzyło w danej grupie, jednak wszyscy mamy inne poglądy i trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie.

Powiem za to, co według mojej skromnej opinii czyni życie znaczącym.

Miłość. Tak, dosyć sztampowa odpowiedź, ale powiedzcie mi, czym byłoby życie bez miłości? To ona nadaje nam słodko-gorzki smak, sprawia radość i przykrość, miota nami i nakręca jak narkotyk. Ale miłość to także nasi rodzice, rodzeństwo czy przyjaciele, to ta relacja co sprawia, że nie czujemy się samotni i dzięki temu możemy zdobywać świat. Miłość potrafi przybić Cię do dna i dobić kamieniami, a z drugiej strony może tak uskrzydlić, że wzniesiesz się ponad wszelki stan. Co jak co, ale miłości nigdy nie mamy dosyć (no, może czasami tak troszeczkę).

Pomoc. Czy to drugiemu człowiekowi, czy też psu. Cieszę się jak dziecko, gdy z własnej inicjatywy i bezinteresowności pomogę i w zamian dostaję proste słowo "dziękuję" lub najzwyklejszy uśmiech. Gdyby każdy tak robił, życie byłoby o wiele prostsze. Nie mówiąc o tym, jak bardzo wartościowe.

Robić to, co się lubi. Spełniać swoje pasje i rozwijać się w nich. Zdobywać wszelaką wiedzę, tę, którą uważam za interesującą, a także tę kompletnie mi obcą. Szkoda byłoby umrzeć i przesiedzieć cały czas przed kompem, nic nie wiedząc o świecie, prawda? Ja wiem, że to wygodne, ale miejmy trochę więcej ambicji...

Spełniać swoje marzenia. To one nadają naszemu życiu cel i motywują do jakiegokolwiek działania. Bez marzeń byłoby ciężko myśleć o przyszłości, czy nawet oderwać się na moment od szarej rzeczywistości. Dla niektórych przecież marzenia to tlen.

A jutro o siódmej dwadzieścia dwa, będę w Boryspolu
Siedzieć w samolocie i myśleć o pilocie,
Żeby on dobrze wystartował i wyjątkowo szczęśliwie wylądował
Gdzieś w Paryżu, a tam jeszcze trochę i Prowansja!


I tak oto po lekkich rozumowaniach, ja, leniwa klucha, idę wspierać F. w biedzie i brać się za tłumaczenie. No, może sobie jeszcze zapalę...

A na koniec jebnijmy się w łeb.

I forget the last time I saw the sun.

Brak komentarzy: