2014/11/16

Gdzie jest mój czeko-dżem?



Dzisiaj czytałam namiętnie Blog Czekolady i w jednej z notek znalazł się czeko-dżem, mój kochany i zapomniany smak dzieciństwa. To głupie, ale przez ten przysmak teraz siedzę i myślę nad kilkoma sprawami.



Przede wszystkim uświadomiłam sobie, jak bardzo zapominam i to tak totalnie o wszystkim. O tym, co lubię robić, co lubiłam robić, kogo lubiłam i kogo lubię. Co jadłam, co będę jeść, miejsca, psy i światła latarni na Przemysłowej. Widoki, śmiechy i zabawy. Życie ucieka mi przez palce a ja z niego wcale nie korzystam, nie smakuję go. To nie tak, że mi nie wychodzi. Ja chyba nawet nie chcę. Nie chciałam, przepraszam. Zawsze starczało mi to, co miałam. Po prostu byłam tak nauczona, nie wymagać zbyt wiele, cieszyć się z tego, co się ma, i nie marzyć o zbyt dalekich rzeczach. To ma swoje niewątpliwe zalety. Mniej zawodu, odnajdujesz przyjemność w drobnostkach. Do szczęścia potrzeba Ci promienia słońca lub cieplejszego wiatru. Super, prawda? Ale skoro oczekujesz niewiele, niewiele z siebie dając, to tyle dostajesz. Tak teraz myślę, że powinnam się zmienić.

Na początek zacznę od swoich przykazań, czyli Granic Eldo. Powtarzać jak mantrę. Potem przypomnieć sobie, że mam serce i mam uczucia. I o nie dbać. Następnie zacząć dbać o siebie - więcej się ruszać, zdrowiej jeść, mniej (albo i wcale) palić i śmiać się, śmiać. Dawać coś z siebie innym. Pomagać, rozwijać się, uczyć się, pogłębiać wiedzę. Zdobyć nowe zainteresowania, umiejętności. POZNAĆ LEPIEJ SIEBIE.

Ale to nie tylko to, o czym mówi do mnie czeko-dżem. Brakuje mi słodkiej nuty miłości. Jestem przyzwyczajona do samotności, ale chyba powoli dojrzewa we mnie potrzeba posiadania kogoś bliskiego. Powoli przestaję chcieć być sama. Potrzebuję ramienia, na gwałt. Jako takiego gwałtu też. Muszę rozruszać to swoje nudne życie towarzyskie, bo zgniję jako stara panna z tryliardem zapachowych świec wokół mnie (zaczynam kolekcjonowanie, tak swoją drogą; dzisiaj kupiłam o zapachu jabłka i cynamonu, mery kristmas!). A co jak co, tego nigdy nie było w moich planach.

Muszę pamiętać o starych, dobrych znajomościach.  Nie pozwolić, by obie strony zaniedbały kontakt. Naprawdę wiele ode mnie zależy, dopiero teraz o tym sobie uświadamiam. Przynajmniej coś z tym zrobię, jak upadnie, to upadnie.

Szkoda jednak, by wszystko się skończyło i zabrakło mi tego, jak czeko-dżemu na półkach sklepowych.

Idę zapalić. Idę się wykąpać. Idę się zmieniać.

Muszę coś w końcu zyskać i wyrwać sobie coś od tego pieprzonego życia.

A na koniec jebnijmy się w łeb.

Brak komentarzy: