2015/06/19

Jak Ama marnuje swoje życie.


Każdy ma prawo marnować swoje życie. Nie widziałam żadnego paragrafu na ten temat w konstytucji, prawach człowieka czy instrukcji przygotowania zupki chińskiej. Mimo to jestem tego pewna w stu procentach.  Ot, taka niepisana zasada, o której niby każdy wie, a nie każdy pamięta. 


Jestem zdania, że lepiej mimo wszystko cały czas ze swoim jestestwem coś robić, rozwijać się i doświadczać nowych rzeczy, ale, bądźmy szczerzy, wszystkim zdarza się dzień "opierdalaningu" lub po prostu w oczach naszych znajomych popełniamy największy błąd życiowy, jaki tylko istnieje.

Poniżej lista, jak ja uwielbiam marnować swoje życie.

1. Wielbię Hannibala Lectera nad życie i nikt ani nic nie ma prawa zburzyć mojej miłości do niego.

Jak przez całe życie nie miałam kogoś lub czegoś nieosiągalnego, co tak baaardzo bym kochała, tak od roku moje serce bije do Hannibala. Zawsze fascynowała mnie ta postać, jednak moje uczucie doszło do poziomu znanego szerzej jako "fangirling". Bez przerwy mogę oglądać filmy, serial zaś tak wielbię, że moja znajoma dziwi się, dlaczego plakat Madsa Mikkelsena nie wisi jeszcze na ścianie akademickiego pokoju. Namiętnie przeglądam tumblra, każdy wyświetlacz każdego sprzętu jest zdobiony twarzą bohatera. Nawet postanowiłam napisać w oddzielnej nocie, dlaczego tak bardzo kocham tę postać. Może mnie zrozumiecie.


2. Spać, spać, spać!

Uwielbiam spać. Jeżeli ktoś mnie budzi przed wyznaczonym mu czasem, dostaję białej gorączki. Godzinami mogę śnić, a nawet i nie śnić, ale po ludzku drzemać. Zdaję sobie sprawę, że gdybym ograniczyła sen do minimum, mogłabym zrobić dużo więcej dla siebie i innych, ale jakoś tak... nie umiem zrezygnować. Spanie to jeden z moich nałogów, chyba najmniej destruktywnych.

3. Oprócz marzeń warto mieć papierosy.

Jeżeli mam wolną chwilę i nie bardzo wiem, co mam ze sobą zrobić - idę palić. To dla mnie istna przyjemność, która mogłaby się tak szybko nie kończyć, no i nie ukrywam, mogłaby być nieco tańsza. Całe szczęście ostatnio udało mi się ograniczyć liczbę wypalanych fajek. Jestem z siebie zadowolona.

4. Użytkownik z dostępem do szybkiego internetu

Jestem UZALEŻNIONA od sieci. Nie wyobrażam sobie dnia, kiedy nie odpalę sobie przeglądarki i nie sprawdzę kilku stron: nie robi mi różnicy, czy wykorzystam do tego telefon, czy laptopa. Połączenie z siecią jest dla mnie niezbędne:  słucham muzyki, rozmawiam ze znajomymi, oglądam filmy, czytam fragmenty Harlequinów, wyszukuję nowe memy. Marnotrawienie mojej młodości, ale cóż poradzić, gdy Internauci są tacy wspaniali?

5. Pracuję, a mogłam studiować.

Z racji takiej, że nie dawałam rady na studiach, po prostu je rzuciłam. Przeżyłam z tego powodu wiele kłótni z rodziną, co wcale nie było dla mnie łatwe. W pewnym momencie podjęłam decyzję, że chcę uporządkować swoje życie po swojemu, popełniać błędy i potem za nie żałować. Zdarza mi się korzystać z rad innych. Moja nowa praca, jakakolwiek by nie była, bardzo mi pomogła. Może nadal nie wiem, co dokładnie chcę i jak chcę, ale przynajmniej wiem, czego NIE chcę. Wbrew pozorom taka wiedza potrafi niezmiernie pomóc zagubionym na rozdrożu życiowych wyborów. Dorosłość wcale nie jest lekka i fajna, ale jak ktoś kiedyś mądrze powiedział: jeżeli ktoś próbuje Ci wmówić, że życie nie boli, wciska Ci kit. I taka jest smutna prawda.

6. Chcę napisać książkę.

Ja pisarka, której książka jest polecana w księgarniach. Śmiech na sali. "Zajmij się czymś konkretnym, a nie jakieś pierdoły wymyślasz."

To marzeń już mieć nie wolno?
Jest jakiś zakaz, kończysz 12 lat i już musisz patrzeć poważnie i przyziemnie na życie?

7. Muzyka, książki i gry

Mam spędzić pełne 24 godzin w pokoju? Daj mi albo odtwarzacz, albo gry komputerowe, albo książki. Nic więcej mi nie trzeba. A jeżeli gdzieś przejawia się motyw Hannibala, Alicji z Krainy Czarów, Harry'ego Pottera lub Wiedźmina - tracę życie.

Siedem sposobów na marnowanie mojego życia. Główne siedem sposobów. Lubię też tracić czas na jazdę tramwajem z jednego końca pętli na drugi, patrzenie bez powodu przez okno oraz pisanie głupotek na blogu. Czasami też siedzę i negacę, narzekam na świat, będąc przy tym stereotypowym Polakiem: tylko skarpet i sandałów brak na stopach.

A Ty jak kochasz marnować swoje życie?

A na koniec jebnijmy się w łeb.

Brak komentarzy: