2015/06/10

Macierzyństwo na potem.


To było pierwsze, co dzisiaj zobaczyłam na tablicy po zalogowaniu się na Facebooka. A potem było już coraz więcej postów o podobnej tematyce.
Między innymi pojawił się taki:


I taki:



A również i taki!



Co się dzieje? - zapytałam samą siebie. Cały ten cyrk rozchodzi się o kampanię społeczną o dość ważnej kwestii, to jest macierzyństwie. Wpierw zapoznajmy się z tym, co rozpętało taką internetową burzę:


31 sekund bomby zrzuconej na społeczność internetową.

Macierzyństwo jest istotną kwestią. Sama mam 20 lat i nie myślę obecnie o zakładaniu rodziny, choć nie wykluczam posiadania dzieci za kilka lat. Dlaczego o tym teraz nie myślę? Przecież mogę już rodzić, wystarczy znaleźć jakiegoś faceta, dać dupy i wychowywać malucha, co w tym trudnego? No niby nic. I nagle widzę ten spot.

Wkurzam się.

W spocie jest przedstawiona kobieta, którą po części ja również chcę być. Kobietą będącą zadowoloną ze swojej kariery, która ciężką pracą osiągnęła sukces zawodowy. Elegancko ubrana, ładna, szykowna, w swoim domu. Przeżyła ona kilka podróży, zwiedziła nieco świata. Super, podoba mi się.

I nagle gadka o tym, że nie zdążyła być matką.

Do jasnej kurwy - jak to nie zdążyła?! To ja też nie zdążę być matką?! Co za paranoja!

Nienawidzę uogólniania, stereotypów. A według tego, co obejrzałam, każda z nas, która spełnia się w zawodzie, to nikt inny jak egoistyczna korpo-bitch. No ręce mi opadły.

Jak dla mnie kobieta w spocie jest zdrową kobietą, ma siłę. Może jest ryzyko urodzenia dziecka, bo im kobieta starsza, tym większe prawdopodobieństwo, że maluch będzie cierpiał na jakąś chorobę. Ale czy to nie oznacza, że nie można dziecka adoptować? Tez być matką i dać miłość komuś, kto jej nie uzyskał, choć powinien?

Czy każda kobieta spełniająca się zawodowo i goniąca za swoimi marzeniami automatycznie nie ma prawa mieć dziecka i powinna czuć się gorsza?

Czy każda kobieta w ogóle ma mieć dziecko?

Punkt dla twórców za to, że uderzają w społeczeństwo z problemem macierzyństwa, ale sposób, w jaki to robią, woła o pomstę do nieba. Upokarzają bezdzietne osoby. Tu nie chodzi o ambicje kobiety. To jest wierzchołek góry lodowej, jeżeli w ogóle mam to odbierać jako  PROBLEM. Zasadniczych problemów jest kilka i zdecydowanie lepiej by było, gdyby na nich się skupiono.

Każda dobra matka chce zapewnić swojemu dziecku to, co najlepsze. Pierwsze co nam przyjdzie do głowy, to ubranka, zabawki, szkoła, wycieczki, kursy nie kursy. To jest jak najbardziej istotne. Bez stabilności finansowej, jakiegoś kąta i pracy trudno myśleć o zapewnieniu komuś dobrego życia. Ale bycie dobrą matką nie polega wyłącznie na kasie. Jest świetnie, gdy każdy rodzic może zapewnić swojemu dziecku jak najlepszy byt. Nie chodzi tylko o to. Bycie dobrą matką to nie tylko dawanie jedzenia, ale także niesamowita odpowiedzialność. Każda z nas ma się chociaż trochę poczuwać do tego, że CHCE zostać matką i wierzy w to, że ma tyle siły by nią BYĆ. Opieka nad dzieckiem nie jest łatwa, im starsze, tym więcej problemu (kocham Cię, Mamo!).  W moim domu nie zawsze było różowo, jednak zawsze moi rodzice starali się mi i mojej siostrze dać jak najwięcej, jak najlepiej. Bo wiedzieli, że na ich barkach spoczywa nasze dobro i nasze przyszłe życie.

Właśnie - nie znam kobiety, która sama chce wychowywać dziecko. Wszystko wtedy spada na nią i nie zawsze daje sobie z tym radę. Potrzebne jej ramię w postaci męża lub po prostu stałego partnera, który jej nie opuści. Wychowywanie w dwójkę jest może nie o tyle łatwiejsze, ale przynajmniej się wie, że zawsze jest obok Ciebie ktoś, kto wesprze i może pomóc. Widzę to po swoich rodzicach.

Zasadniczo matka i ojciec są wpajani nam od małego jako obraz szczęśliwej rodziny i podświadomie dążymy do tego, by mieć jak najlepszego partnera, który spełni się w swojej rodzicielskiej roli.

Z innej beczki: czy my żyjemy w średniowieczu? Bardzo dobrze, że kobiety robią kariery, mogą się spełniać. To jest ich życie i nikt za nie ich go nie przeżyje.  Mają prawo korzystać z niego jak... mężczyźni?

Dlaczego nie ma kampanii dla facetów, żeby byli dobrymi ojcami? Bo co, bo nie rodzą?

Cały spot porusza tak naprawdę wiele problemów, nad którymi nie mam już siły się rozwodzić. Podsumuję to tak:
Karierę i macierzyństwo da radę pogodzić. Zawsze jest to trudne, jednak jak ktoś do tego dąży, to da radę. Do wychowania dziecka potrzeba też drugiej osoby, w dwójkę inaczej wszystko się układa i nie ma co się dziwić, że przyszła matka oczekuje dobrego partnera. To dodatkowe wsparcie i emocjonalne, i finansowe, a to równa się większą ilością dobra dla dziecka. No i co tu dużo mówić - kobieta spełniona to najlepsza matka, jaka może być. Widzę to po rodzinie swojej i swoich znajomych.

A na koniec jebnijmy się w łeb.


Brak komentarzy: