2015/07/24

Zasady na pierwszej randce.


- Poznałam go w ***, jest świetny! Mamy identyczne poczucie humoru, wydaje się, że koleś ma łeb na karku ale z drugiej strony nie jest strasznie sztywny. Niebieskie oczy, ten zarost... A jak całuje!
- Co?! Już się z nim całowałaś?! Widziałaś go tylko raz przez parę godzin! - rzekła zaskoczona i nieco zgorszona moją osobą J.




Jeżeli mam być szczera to muszę Wam powiedzieć, że uważam się za emocjonalną inwalidkę. Nie jestem w stanie dobrze rozgryźć emocji, które dotyczą miłości, sympatii. Zawsze wszystko spierdolę, niezależnie czy mam to w zamiarze, czy też nie. Gdy J. wyszła do mnie z taką opinią byłam nieco zszokowana. Owszem, jakieś zasady ("zasady") obowiązywały na randkach jak było się w gimnazjum czy może nawet na początku liceum - bo to wszystko było takie świeże i niewinne. Dodawaliśmy do tego jeszcze więcej uroku, celebracji. Mając 20 lat nadal wszystko jest dla mnie bardziej świeże lub mniej, choć co do niewinności mam inną opinię.

Stwierdziłam jednak, że poczytam sobie o zasadach na pierwszych randkach i jak nie wyjść na łatwą przy pierwszym spotkaniu. No to co, Google w ruch i zobaczmy, co ludzie w poradach piszą.

1. Co robić na pierwszej randce?

Jeżeli mam podsumować to, co czytałam to przede wszystkim trzeba się ubrać, a nie przebrać. Wychodzę z założenia, że facet ma mnie chcieć taką, jaką jestem - czy to w sukience, czy to w spodniach i trochę pogiętej koszuli. Nie widzę sensu udawania modelki Victoria's Secret, bo nią po prostu nie jestem. Cenię naturalność w zachowaniu, bo gdy człowiek nie udaje i jest sobą czuje się komfortowo i wtedy faktycznie go poznaję. Zazwyczaj pierwsza randka z kimś, kto nam się podoba, bardziej motywuje nas do tego, by wyglądać lepiej jak zawsze jednak w całym tym zawirowaniu trzeba pamiętać przede wszystkim o SOBIE, swoim usposobieniu. Pierwsza randka przypomina mi nieco sprzedaż - jak się dobrze zaprezentujesz to klient Cię kupi. Bo zawsze kupuje Ciebie, nie towar. Warto zatem zadbać o swoją prezencję, ale w granicach normy.

Co do naturalności - nie układamy tysiąca scenariuszy. Życie i tak Cię zaskoczy, wszystkiego nie przewidzisz, więc ustań przed lustrem, popatrz na siebie, hakuna matata i lecisz. Po co marnować czas na martwienie się i układanie potencjalnej rozmowy? No właśnie, nie ma to żadnego sensu. Dodatkowo łatwiej się rozczarować, bo już mamy w głowie jakiś obraz, którego oczekujemy w rzeczywistości i sami sobie sprawiamy przykrość, gdy nie jest tak, jak to sobie wyobrażaliśmy. Nie oczekuj zbyt wiele.

A co do tematów zakazanych, o których piszą na każdej stronie z poradnikiem dotyczącym pierwszych randek - idziesz spotkać się z facetem/kobietą po to, by się żalić i rozpaczać stary związek, czy iść do przodu? Nikogo nie interesują smętne historie, nasze przejścia z byłymi. Co było i nie jest nie pisze się w rejestr: trzeba to sobie zakodować. Trudno ruszyć, jak się spogląda non stop za siebie, prawda? Na pierwszej randce zawsze staram się pokazać ze swoich najlepszych stron - lubię się śmiać, tańczyć, poznawać czyjeś pasje i opowiadać o swoich. Jak chcesz się wyżalić na zło świata, to zostaw swoje żale w domu, ale na randce bądź po prostu radosnym człowiekiem i czerp przyjemność z poznawania kogoś nowego.  A gdy nie masz nic do powiedzenia, prócz bólu dupy, to chyba czas znaleźć jakieś hobby, nie sądzisz?

2. Kiedy robię się łatwa?

Mój ulubiony temat. Według J. prawdopodobnie jestem łatwa, ale osoba, której nie przedstawię nawet z litery, będzie w jej mniemaniu wręcz puszczalska. Według styl.pl pójście do łóżka z facetem na pierwszej randce jest grzechem głównym:

1. Seks na zakończenieJeśli pierwszą randkę zakończycie w łóżku, prawdopodobnie zakończy się także wasza znajomość i więcej go nie zobaczysz. Tak wiemy, to niesprawiedliwe, że po takiej akcji o facecie nikt nie pomyśli źle, a kobieta dostanie etykietkę "łatwej", ale taki jest świat i trzeba się dostosować. No, chyba że uznasz, że on i tak nie nadaje się na twojego faceta, ale bardzo ci się podoba. Wówczas - co ci szkodzi?

Czytaj więcej na http://www.styl.pl/uczucia/singielki/news-7-grzechow-pierwszej-randki,nId,944188,nPack,7#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome



Taki jest świat i trzeba się dostosować... No błagam. Sami sobie kreujemy świat, w którym żyjemy. Tyle zależy od nas, że się w głowie nie mieści. Śmieszy mnie ten komentarz, bo chyba mamy prawo zaspokajać swoje potrzeby, a pójście z facetem do łóżka nikogo nie krzywdzi.

Karuzela śmiechu się kręci i nagle widzę to:

CZWARTA RANDKANasze rozmówczynie, jeśli poprzednie spotkania zakończyły się sukcesem, na tym etapie zgodnie przyznają, że pocałunek z wybrankiem nie jest już niczym niestosownym

No błagam. Pocałunki są niestosowne. Przestają być niestosowne przy czwartej randce. To seks jest wręcz zbrodnią - gdyby tak zestawić te dwie sprawy.

Nie wiem, kto wymyślił te całe "zasady", ale skoro ktoś lubi się krępować i ograniczać na każdym kroku, to proszę bardzo. Osobiście jeżeli chcę, to się całuję, pozwalam, by ręce były pod bluzką i drapały mi plecy. Nie widzę w tym nic złego - czuję przyjemność, do której mam prawo. Co do seksu potrzebuję czasu, by się otworzyć i zaufać, nie potrafię tak po prostu wskoczyć komuś do łóżka. Nie potępiam jednak osób, które nie mają tak, jak ja i korzystają jak tylko można. To ich sprawa, ich łóżko, ich cyrk, nie moje małpy i nie mój interes.

Po co pytać na forach, kiedy ktoś kogoś będzie uważać za łatwą, jak co człowiek, to opinia? Lepiej skupić się na sobie, swoich potrzebach i pragnieniach.

Jako dopełnienie mojego tekstu polecam przejrzeć tekst z innego bloga, link tutaj! Męskie spojrzenie na sprawę podsumuje ten wpis idealnie.

Tymczasem uciekam jeść arbuza, ścierać kurze i odkładać tłuszcz z Marsów na większą powierzchnię erotyczną ;)

A na koniec jebnijmy się w łeb!

Brak komentarzy: