2015/08/12

Przestań narzekać!



Ogólnie nie narzekam. W sumie nie mam za bardzo na to czasu i wcale nie jest mi z tym źle. Czasami jednak odzywa się ta ciemna strona "negactwa"*. Stoję wtedy przed lustrem i po prostu mówię sama sobie, że jestem brzydka i beznadziejna. Wszystko jest złe. Moje oczy, włosy, za grube łydki, za mały biust. To, że jestem w domu a nie w jakimś fajnym miejscu i nie przeżywam przygód życia. To, że jestem sama i nie ma komu życzyć mi dobranoc. To, że nie spędzam czasu z rodziną w taki sposób, w jaki bym chciała. To, że nic mi się w sumie nie udało dokonać, nie jestem tak inteligentna jakbym chciała.




Ostatnio trafił mi się właśnie taki gorszy dzień. Popatrzyłam na swoje odbicie i chciało mi się płakać. Tak po prostu. Wszystko było co najmniej okropne. No nic, tylko wziąć, położyć się, i dużo płakać. I koniec przecinek po prostu koniec kropka

Aż mi dech zapiera, że potrafię być taka emo, naprawdę bez wyraźnego powodu.

Powiedziałam jednak sobie stanowcze NIE i starałam się zaradzić rosnącej depresji. No, ale jak? Mówi się, że jak jest komuś źle, to niech ta osoba pomyśli o innym ktosiu, któremu jest zdecydowanie gorzej. Jakoś do mojej głowy nie wpadła żadna konkretna osoba, to zrobiłam coś innego. Znalazłam dramat na filmwebie, Jakieś 70% czy 80% w moim guście.

To był strzał w dziesiątkę.

W filmie została opowiedziana historia Alice Howland (Julianne Moore). Alice jest kobietą spełnioną - uważana pani profesor, inteligenta i piękna matka trójki niemniej cudownych dzieci, szczęśliwa, z mężem u boku. Chciałabym być taką Alice za 30 lat. Niestety nadchodzi nieprzyjemny i przykry czas dla całej rodziny. Okazuje się bowiem, że główna bohaterka cierpi na Alzheimera, który czyni spustoszenie w jej pamięci w szybkim tempie.

Wiecie, jakoś nigdy nie zastanawiałam się nad tą chorobą. Okej, jest, istnieje, ludzie na nią cierpią. Hasła z nowotworami bardziej nas okupują każdego dnia, niż Alzheimer. Tylko z nowotworem można wygrać, można jakoś żyć dalej, zachować swój umysł. Osoba chora na Alzheimera traci siebie cząstka po cząstce. Bezpowrotnie.

Obserwowałam losy Alice na ekranie mojego laptopa i co rusz leciały mi łzy. A gdy padły słowa: "Wolałabym mieć nowotwór", pierwszą moją myślą było: "Ja też!"

Zaczęłam prawdziwie doceniać to, co mam.

Zaczęłam doceniać to, że mogę chodzić i normalnie się wysławiać. I moi bliscy również. Pamiętamy swoje imiona i gdy oglądamy wspólnie zdjęcia, możemy sobie przypomnieć momenty i historie związane z tymi kolorowymi obrazkami. Wspaniałe jest to, że wiem, że ja to ja. Mam w głowie swoje przemyślenia, uczucia, wspomnienia. Tyle historii ludzi, których spotkałam, plany na przyszłość, które damy radę zrealizować.

Jestem samodzielna. Każdy w moim otoczeniu taki jest. Każdy umie o siebie zadbać i wie, kim jest. No część może nie wie dokładnie, ale zna swoje imię i nazwisko, a to już dużo.

Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. A nawet jak może i sobie wyobrażam inne realia, trafia do mnie minimalny procent tego bólu, takiego życia, to zaczynam płakać. Osoby chore i ich bliscy są bohaterami dnia codziennego i chciałabym mieć tyle odwagi i uporu w sobie co oni, by wstać każdego ranka i starać się prowadzić dawną rutynę. W takich okolicznościach. Bo nie czuję się na tyle mocna w środku, by ewentualnie czemuś takiemu sprostać.

Horror.

Borze sosnowym, mam tyle, mam tyle szczęścia. Ty na pewno też masz wiele, nawet jeżeli tego teraz nie widzisz.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nie doceniamy swego szczęścia tylko ślepo podążamy do czegoś innego, co wcale nie musi mieć pozytywnego wpływu na nas? Dlaczego nagle z dobrego nastroju wpadłam w okropny dół?

Wszędzie otaczają nas reklamy. Z pięknymi twarzami. Jesteśmy wychowywani w stylu: "Ukończ studia, będziesz pracować i będziesz szczęśliwy". Drogie przedmioty z logami sławnych marek uważamy za cel naszej wypłaty, choć wcale nie zwracamy na jakość. Ale liczy się logo.

Mamy domy mamy bryki
Mamy pity mamy ZUS
Narkotyki i odwyki
Mamy styl i mamy luz
Mamy szanse i wybory
Mamy flagi i kolory
Promocje i reklamy
No i co my z tego mamy?

Gdyby większość się skupiła na sobie, na swoich potrzebach i na tym, co chce zrobić ze swoim życiem, świat byłby o wiele piękniejszy. Myślę, że zamiast ślepo podążać za jakimś schematem, lepiej usiąść i robić to, co się faktycznie chce,

Działam. Uśmiecham się. Wszędzie widzę plusy, nawet tam, gdzie pozornie ich nie ma. Pobudzam swoją kreatywność. Otaczam się wspaniałymi ludźmi. Pracuję nad sobą. Zdobywam każdy możliwy szczyt - w rzeczywistości i w przenośni. Robię to wszystko po to, żeby nawet Alzheimer miał co mi wypalać z pamięci przez długi czas.

Ty też przestań narzekać. Życie jest za krótkie, żeby przejmować się krzywym nosem. Jesteś zajebisty, nawet jak nie masz rąk czy nóg, to i tak możesz wszystko. Spójrz na Nicka Vujicica. Ten to sobie nie dał w kaszę dmuchać!

Żyj sobą. I daj sobie żyć!

A na koniec jebnijmy się w łeb.

*negacić - słowo podłapane w pracy, podobno polskie; narzekać bezpodstawnie, na wszystko, nawet jak wszystko tak naprawdę jest dobrze; narzekać bo narzekać; negat, negactwo