2015/09/11

Wyzwanie Asu: This War of Mine



Któregoś pięknego dnia nieco mi się nudziło. Zapytałam Asu, czy nie zrobiłaby mi listy dziesięciu gier, które muszę koniecznie przejść, a przynajmniej próbować. Po dwóch minutach miałam rozpiskę i dzisiaj na tapecie mamy ostatnie miejsce z jej listy - This War of Mine. Muszę przyznać, że chyba mam kolejną pozycję w swoim Top Gier z Życia Amy.



No to może najpierw polecimy krótkim opisem z gry-online.pl:
Gra osadzona w realiach współczesnego konfliktu wojennego, w której – w odróżnieniu od innych produkcji o tej tematyce – obejmujemy pieczę nad grupką cywilów, starających się przeżyć w mieście, gdzie prowadzone są szeroko zakrojone działania militarne. W trakcie gry musimy zadbać zarówno o podopiecznych, jak i wyposażenie schronu – nie zabrakło również trudnych wyborów moralnych podejmowanych w trakcie rozgrywki. Za produkcję odpowiedzialna jest polska firma 11 bit studios.



Brzmi dosyć ciekawie - dostajemy przecież inną rolę niż do której przyzwyczaili nas inni producenci. Nie jesteśmy żołnierzami z karabinami, kamizelkami kuloodpornymi itp. Jesteśmy żołnierzami dnia codziennego, walczymy o przeżycie i staramy się nie zatracić swojego człowieczeństwa w trudnych czasach. Być może uważasz, że przesadzam, bo jak to głupia gra komputerowa może wywoływać takie odczucia i refleksje. 11 bit studios zaserwowało nam godną polecenia przygodówkę i jeżeli jeszcze jej nie próbowałeś, to proszę, nie zwlekaj z tym dłużej. Robisz poważny błąd jak ja wcześniej. Ten survival wstrząśnie Twoją głową.


Moje pierwsze podejście, pierwsza historia, trwała najdłużej i była przepełniona emocjami. Radość ze znalezionego cudem jedzenia. Wyleczona choroba. Łóżka dla wszystkich. Napady i grabieże. Poważne rany. Śmierć. Szczęście, żal, niepewność, niecierpliwość, zdrowe wkurwienie. Ulga, nadzieja, "zaraz będzie koniec". Za pierwszym razem udało mi się przeżyć aż 45 dni, gdzie wcześniej nie miałam kontaktu z żadnymi grami survivalowymi. To dobry powód do radości i dumy z siebie (jak dla mnie, nie wiem, jak dla Ciebie), tak się czułam, ale szargała mną również niepohamowana złość i poczucie niesprawiedliwości. Anton był blisko zwycięstwa i wolności i jednocześnie zbyt długo samotny, głodny i okradany. Postanowił odebrać sobie życie, załamał się. Do wolności zabrakło dnia lub dwóch.

Nie mogłam oderwać się od rzeczywistości This War of Mine. Wciągnęła mnie bezsprzecznie. Nie chodziło nawet o fabułę, bo tu jest jedyny minus całej gry. Mogłaby być nieco bardziej rozbudowana, wpleciona w naszą rozgrywkę, bo wypada nieco kulawo wobec reszty zalet dzieła 11 bit studios. Bardziej byłam skupiona na moich odczuciach, jak na życiu podopiecznych, ich historii i celów "po wojnie".

Ilu ludzi, jak Anton, popełniło samobójstwo tuż przed wyzwoleniem? Ilu padło z głodu? Ilu musiało zabić, jak Boris, bo jego przyjaciele zaczęli przypominać kościotrupy? Czy okradanie czynnego szpitala było konieczne? Czy ludzie bezbronni i starzy, których ktoś okradł, wybaczą temu komuś?
Jak bardzo musiał cierpieć każdy bez swoich bliskich, o których słuch zaginął? Ilu ucieszyło się z podarowanego drewna na opał? Ilu nie wróciło z nocnych poszukiwań, bo walczyli w obronie kogoś zupełnie obcego? Ilu straciło swoje człowieczeństwo, a ilu je zachowało?


Te pytania kłębią się w mojej głowie i nie znam na nie odpowiedzi. Przeraża mnie jednak zło wojny, która dotyka niewinnych. Ograbia z rzeczy i z siebie. Nikt nie będzie taki, jak przed wojną, nie potrzebuję jej przeżyć by to stwierdzić. Nie życzę nikomu takich wrażeń, jakich musieli doświadczyć moi komputerowi podopieczni. A ten temat jest dosyć aktualny ze względu na konflikt w Syrii i falę uchodźców w krajach UE. Nie będziemy jednak odbiegać od głównego wątku tej notki, może kiedyś napiszę co o tym myślę, lecz dziś nie mam do tego głowy. Korzystam z pokoju w moim kraju.

W głównej klasyfikacji gra zdobywa 9 gwiazdek na 10. Przede wszystkim za:
  1. Grafika - prosta, dominuje światło i cień. Barwy brudu, smutku, biedy i braku nadziei na lepsze jutro. Idealnie pomaga budować klimat.
  2. Dźwięki - Nienachalne, ledwo wyczuwalne, mimo to wpływają na wyobraźnię i odbiór otoczenia. Nawet gdy jesteśmy w opuszczonej i bezpiecznej kamienicy to i tak mamy wrażenie, że zaraz ktoś nas przyłapie. Kocham muzykę z radia.
  3. Tryb rozgrywki - w dzień budujemy schronienie, leczymy się i pocieszamy, w nocy polujemy i jesteśmy drapieżnikami. Trzeba dobrze wszystko przemyśleć, najdrobniejszy błąd może kosztować nas życie.
  4. Losowość - nigdy nie wiadomo, co nas spotka. Część zdarzeń się powtarza, z czasem uczymy się je lepiej wykorzystywać, jednak na dobrą sprawę nie da się wszystkiego przewidzieć i każda historia jest dzięki temu ciekawa. Nie nudzimy się, oj nie.
  5. Postaci - każda jest inna i każda ma swoje zalety. Katia robi najlepszy biznes, Zlata podnosi na duchu, Boris jest silny i zawsze obroni schronienia. Dzięki temu lepiej jest wszystko planować.
  6. Trudne wybory - gra stawia nas przed trudnymi wyborami moralnymi. Gdy pierwszy raz zabiłam za jedzenie nie byłam z siebie zadowolona. A gdy przy jednym z trupów płakała kobieta i prosiła, by TO przed nią nie było prawdą, a iluzją, przybiło mnie kompletnie.
  7. Pobudza do refleksji - nie wiem, czy jest jakaś osoba, która chociaż przez chwilę nie zastanowiła się nad sensem wojny samej w sobie (a raczej jej braku).
  8. Poziom trudności - dla mnie idealny. Musiałam się pomęczyć, ale z drugiej strony nie zniechęcało mnie to do dalszej gry.
  9. Możliwość stworzenia własnej historii - jeszcze nie próbowałam, ale przyjrzałam się początkowemu stadium tworzenia. Chcesz hardkoru, ciężkiej zimy i długiego czasu trwania walki? Nie ma sprawy! Chcesz czegoś łatwiejszego, bo dopiero uczysz się ogarniać to wszystko? Ty wybierasz, jesteś twórcą. Można nawet wybrać swoje lokalizacje do przeszukiwań!

Zostało mi się kilka historii do przejścia. Jak na razie ocalałam w jednej, ale pełną grupą, zaczynając od srogiej zimy. Co będzie w innych opcjach? Idę się przekonać a Was zachęcam do kupna gry, bo jest warta swej ceny. No i wpadajcie do MissAsumay, twórczyni listy i jednocześnie 10 wyzwań dla mnie.

Następne w kolejce jest The Stanley Parable. Ale wpierw przeżyję każdą historię This War of Mine z osobna.

A na koniec jebnijmy się w łeb.