2016/01/16

Jak nie dać się sesji?


Sesja jest takim dziwnym okresem, który wysysa z Nas, studentów, chęci na życie. Zostajemy pozbawieni jakiejkolwiek motywacji, chodzimy podenerwowani, zrozpaczeni upływającym czasem. Nic z tym za bardzo nie robimy, a nawet jeśli to nieskutecznie  i potem częstym scenariuszem są warunki. Czy można jakoś to wszystko przeżyć, zbytnio nie cierpieć i wyjść obronną ręką?




Myślę, że się nie da. Moje doświadczenie z sesją utwierdziło mnie w przekonaniu, że zawsze jakoś dotknie studenta. Sęk w tym, by nie zrobiła tego za mocno i niezbyt trwale. Ale jak?

1. Dlaczego chcesz zdać te wszystkie egzaminy?

Podstawowym problemem jest zatracenie celu. Nie ma wtedy takiej motywacji, student machnie na to wszystko ręką i liczy, że wykładowca nie będzie za specjalnie pilnować go podczas godziny "wszystko albo nic" i coś ściągnie z telefonu. Cóż, można i tak, ale czy warto?

Przede wszystkim postaw sobie pytanie, dlaczego chcesz zdać. Chcesz zdobyć wiedzę? Utwierdzić się w przekonaniu, że umiesz to, jesteś osobą inteligentną, podbudować swoją samoocenę? A może po prostu marzą Ci się wakacje bez stresu, myślenia o warunkach, niezaliczonych przedmiotach i.... chcesz mieć święty spokój? Usiądź, zastanów się. To Twój punkt wyjścia. Jeżeli traktujesz sesję jako chory obowiązek, bo rodzice chcą, byś zdał, to po co w ogóle studiujesz? Nie męcz się i idź szukać swojej drogi, nie rodziców.

2. Podziel materiał równomiernie z czasem.

Są tacy, co potrafią siedzieć całą noc przed dniem egzaminu i jakimś cudem zdają. Nie zaprzeczam, osobiście nawet podziwiam i zastanawiam się, jak oni to robią. Większość ma jednak takie podejście, że odkłada naukę na później, a te później nigdy nie nadchodzi. "A spoko spoko, bez spinyyyy, są drugie terminy." Są. Ale po co się męczyć dwa razy? Za pierwszym nie zdasz, bo jesteś leniwy i dobrze o tym wiesz, a za drugim nie wiadomo co będzie i stresujesz się podwójnie, bo już poprawki nie będzie.

Podziel materiał, który musisz opanować. Rozłóż go na jakiś okres czasu i konsekwentnie ucz się tego, co masz na dany dzień. Myślałam, że tak nie potrafię i nigdy się tego nie nauczę, zarządzanie czasem to dla mnie kompletna nowość. W tym roku wychodzi mi to dobrze, nawet bardzo dobrze, jadę niczym czołg i pokonuję każde zaliczenie, a nie ono mnie. Ty też dasz radę, ale zrób to sensownie. Na każdy test przygotuj sobie około tygodnia, gdy masz większy problem z danym przedmiotem, wtedy więcej. Tydzień to tylko siedem dni i aż siedem. Aż siedem dni nauki (jak tak można?!), ale dobry plan sprawia, że wcale tego tygodnia nie odczuwamy, a... umiemy. Magia? Nie. To tylko zdrowe podejście.

3. Dbaj o siebie!

Mój obraz z zeszłego roku - dużo fajek, bo nerwy, dużo alkoholu, bo znowu nie zdałam i będę prosić o kolejny termin, dużo gównianego żarcia, bo nie ma czasu na gotowanie, trzeba się uczyć. Możesz sam się o tym przekonać, ale możesz też nie popełniać mojego błędu. Sesja to czas nie tylko zabierający nam godziny na przyjemności, ale też zdrowie.

Śpij, nie zarywaj nocek. Konstruktywniej wykorzystuj dzień, ułóż sobie dobry plan - była o tym mowa wcześniej. Traktuj sen bardzo poważnie. Człowiek wyspany, to człowiek silniejszy. Łatwiej się skupisz, oczy też nie będą się zamykać, a nie ukrywajmy, lepiej się uczy notatek widząc je. Wyglądasz na pewno o niebo lepiej bez podkrążonych oczu i bladej cery. Ogranicz picie i palenie. Imprezy kuszą, wiem to, ale zachowaj je dla siebie w ramach nagrody za zdany egzamin: bo wiadomo, że zdasz :D Zakrapiane melanże narobią tylko więcej problemów, zabiorą godziny i wepchną Ciebie w głębszy dół. Zainwestuj w owoce/soki/warzywa. Nie namawiam do bycia fit, to nie moja działka, ale biorąc pod uwagę ile czasu spędzisz na piciu kawy lub herbaty i ciągłym siedzeniu to dobrze jednak byłoby dać organizmowi zastrzyk witamin by mógł normalnie funkcjonować. Samopoczucie jest ważne. Najbardziej kłopotliwe będą obiady - ja mam umowę ze współlokatorkami, że gotujemy na zmianę. Możesz też ugotować nawet głupi rosół, który nie jest szczytem kulinarnych zdolności, ale też jest lepszy niż kolejny hot dog z Żabki tego dnia no i starczy na dłużej jak jeden dzień. Pokombinuj jak będzie Ci najwygodniej.

Wyjdź też na spacer. Trzeba rozprostować kości, pooddychać, odsapnąć. Idź do sklepu, który jest dalej, ale przejdź się. To również odpręża.

4. Myśl pozytywnie.

Myśleć pozytywnie powinno się cały czas, ale podczas sesji chyba najbardziej. Nikt nie potrafi nas samych zniszczyć i pozbawić nadziei jak... my sami. Widzę to po swoich znajomych, których huśtawka nastrojów przebiłaby kobietę w ciąży z piętnastoraczkami. Uwierz w siebie, dostałeś się na te studia, nie jesteś kompletnym idiotą. Wszystko się uda. Tak naprawdę już się udało. Myślenie w kontekście dokonanym bardziej utwierdza nas w tym, że sprawimy cud i nasz cel zostanie osiągnięty.

Miłe słowa od znajomych również okażą się przydatne. Skup się tylko na komplementach i pokrzepiających komentarzach, negatywnych nie dopuszczaj do uszu. Jest dobrze, będzie lepiej. Ja to wiem i Ty to wiesz, prawda?

5. Liczy się odpoczynek.

Odpoczynek niech będzie Twoją nagrodą. I to nie byle jaką! Będzie smakował dwa razy lepiej, bardziej docenisz też każdą wolną sekundę. Zaliczone, pozamiatane, czas na zabawę. Możesz iść na kluby, możesz grać całą noc na komputerze, możesz po prostu leżeć i pachnieć albo i nie. Co więcej - nie będziesz mieć wyrzutów sumienia ani myśli o tym, czy na pewno zdasz, bo chyba nie napisałeś tego eseju na trzy. Wolność umysłu i całkowita koncentracja na przyjemnościach, na bank Ci się spodoba taki stan.

6. Otoczenie

O otoczeniu pisałam w innej notce. W celu zgłębienia problemu odsyłam Was tutaj: klik!

A co, jeśli jednak poniesiemy porażkę?

Po pierwsze, trzeba zamienić ją w sukces. Po to są drugie terminy, by w razie niepowodzenia wiedzieć, że ma się jeszcze jedną deskę ratunku. Widać czas przeznaczony na naukę był za krótki, trzeba przysiąść do tego jeszcze. I tak jesteś już na wygranej pozycji, bo większość materiału chociaż kojarzysz. Fakt faktem trafi się czasami taki wredny wykładowca, co chce specjalnie usadzić połowę grupy. Światem rządzą pieniądze, warunki potrafią być bardzo kosztowne. Wnioski są logiczne i raczej nie muszę tego tłumaczyć. Nie poddawaj się jednak - przeżyj swoją porażkę, pomarudź, popłacz jak trzeba ale daj sobie na to maksymalnie jeden wieczór. Potem siadasz i kujesz, nie ma innej techniki. Głowa do góry, wygrasz to!

Da się nie dać się przytłoczyć sesji. Zastosowanie powyższych rad może początkowo wielu z Was sprawić problemy, szczególnie tym leniwym, ze słomianym zapałem, niekonsekwentnym w działaniu (doświadczenie na własnej osobie). Podczas sesji walczycie nie tylko z materiałem, ale też ze swoją osobowością. Pokonujecie słabości, co również Was rozwija i przyda się pewnie bardziej w życiu niż te zaliczone egzaminy. Takie podejście będzie skutkować nie tylko pozytywnymi ocenami, ale również silniejszym charakterem. Fajnie, co nie?

Wszystkim studentom życzę sukcesów, mniejszej nerwówy, uśmiechu na twarzach i bajecznych imprez, podczas których będziecie świętować swoje osiągnięcia. Damy radę!

A na koniec jebnijmy się w łeb!