2017/03/17

Za niespełna trzy godziny mam 22 lata



Myślę, że warto sobie robić co jakiś czas jakieś podsumowania. Mnie osobiście to strasznie motywuje, bo w natłoku różnych zadań, myśli i ludzi często odbieram wrażenie, że kompletnie ze sobą nic nie robię. Gdy wybije północ będę miała 22 lata - do jakich wniosków doszłam po właściwie tak długim okresie błąkania się po tym ziemskim padole?




1. Nie wiem, kim dokładnie jestem, ale wciąż siebie poznaję.

O ile ta pierwsza część wcale mnie nie cieszy, to ta druga już bardziej. Nie stoję w miejscu, cały czas doświadczam czegoś nowego, mam nowe aspiracje i... wciąż się zmieniam. Otwarty umysł to coś, co warto mieć w każdym wieku, a chyba w szczególności młodym, kiedy możemy zrobić najwięcej.

2. Z niektórych przyjaźni się wyrasta.

To chyba była jedna z najcięższych lekcji jaką musiałam ostatnio doświadczyć. Wiecie jak to jest - chodzisz z kimś do jednej klasy lub szkoły, dzielicie ze sobą wzloty i upadki, wspieracie się i jest generalnie tak, że nic wam nie jest straszne. A potem dorosłe życie zaczyna każdego weryfikować, zmieniamy się i... już nie jesteśmy tacy sami. Dobrze, jak się z tym godzimy, otwieramy się na wzajemne zmiany i umiemy nawiązać ze sobą kontakt wśród tego chaosu. A co, jeżeli tak się nie dzieje? Kiedy cała ta przyjaźń zamienia się w toksyczną relację? To trudne, ale czasami lepiej po prostu odpuścić. Mi do tej pory jest przykro, ale co było to nie wróci i trzeba iść dalej. I zostawić w głowie te dobre wspomnienia, nie te złe.

3. Jedź, jedź jak najdalej. Ale wróć.

Swego czasu sporo uciekałam. Przed sobą i przed innymi. Nie bardzo wiedziałam czego chcę, nic mi nie wychodziło i właściwie jedyne co wtedy było dla mnie dobre to leżenie i patrzenie w sufit. Ewentualnie sporo alkoholu. Nie wracałam do domu, nie chciałam, a nawet jak byłam, to wcale nie duchem. Z czasem przekonałam się jednak, że powroty są dobre. Dają ci podładowane baterie, można sobie wszystko uporządkować. Nie można jednak cały czas przebywać w tej swojej oazie spokoju. Trzeba się otwierać na nowe możliwości i pod tym względem nie ma nic lepszego jak podróże. Jeżeli ktoś uważa za durne twierdzenie to, że podróże kształcą, to chyba nigdy tak naprawdę świadomie nie podróżował.

4. Rób szalone rzeczy, tu i teraz, bo może już nigdy nie będzie na to okazji.

W ten sposób pojechałam do Czarnobyla i Prypeci, poznałam super faceta w pociągu, szykuję się do największej podróży mojego życia, mam bliznę na nodze po wdrapywaniu się na pegazy w centrum miasta, gadałam płynnie po angielsku pijana w parku do 10 rano, niedługo jadę pierwszy raz na koncert trochę większy niż 30 osób na krzyż. Wszystkiego się bałam, nie wiedziałam jak wyjdzie i nie wszystko faktycznie wyszło dobrze, czasami czegoś w ogóle nie powinnam robić, ale... zyski przeważają, mam masę super wspomnień, super znajomych i moje życie jest faktycznie takie, jakie chcę. Czyli ostateczny bilans to zdecydowanie plus!

5. Hoduj kwiaty, żeby próbować być bardziej odpowiedzialnym.

To głupie, ale w moim przypadku działa. Wcześniej potrafiłam zabić najbardziej wytrzymałego kaktusa, dziś mam na swoim koncie nawet udaną hodowlę krokusów. Nie dość, że rośliny są piękne, nadają życia pomieszczeniu, to jeszcze uczą Cię tego, że są sprawy ciche, ale nie mniej przez to ważne i każde zaniedbanie z tej strony grozi śmiercią. Podobnie jest z ludźmi - to, że czegoś Ci nie mówią nie znaczy, że Ciebie nie potrzebują, nie chcą Ci o czymś powiedzieć itd. Może i jesteś pochłonięty przez wir dnia, ale nie zapomniaj o najbliższych. Kilka kropel może wiele zdziałać na długą metę.

6. Idź do pracy i ubezpiecz się.

Serio, tego dowiedziałam się z pracy,  Ubezpieczenia to spoko sprawa, aż tak dużo to nie kosztuje, a zawsze masz coś w rezerwie na wypadek choroby czy jakiś innych przykrych historii.

7. Kotlety sojowe to coś, w co warto umieć.

Dieta wegetariańska ostatnio strasznie mnie fascynuje - jest tak pełna w różne smaki, że chcę spróbować wszystkiego! Zwykłe, dobrze doprawione kotlety sojowe to coś boskiego, bo jest tanie i dobre. Poważnie. Spróbuj i Ty, żadna bieda Ci wtedy nie będzie straszna! Do tego ziemniaczek i mamy pełny brzuszek!

8. Warto mieszkać w akademiku, ale w którymś momencie trzeba sobie powiedzieć - ej, chciej czegoś innego, co?

Akademik to super miejsce, które szybko zweryfikuje twoje umiejętności, z jakimi startujesz w jakieś życie. Pozwoli Ci też na to, by nauczyć się takich rzeczy jak szybkie rozpoznawanie niedojebania mózgowego, zapewne się otworzysz, stwierdzisz też nie raz, że mieszkasz w najbardziej patologicznym miejscu świata a potem się okaże, że taka jest zdecydowana większość ludzi i właściwie nie będziesz wiedział, drogi czytelniku, o co Ci właściwie chodziło. Prawda jest taka, że co Ciebie nie zabije, to Cię wzmocni, a tu dostaniesz ciekawą lekcję. Często w zamian za ból głowy i pustki w portfelu. Niech Cię jednak nie pochłonie to piekło do reszty i w którymś momencie zdecyduj się na coś lepszego, niż darcie ryja o każdej porze dnia i nocy.

9. Odnośnie punktu 8 muszę też dodać, że w akademiku można się uczyć i to jest mit wyssany z palca. Może nie jest łatwo usiąść do notatek, ale naprawdę da się!

10. Używaj kremów.

One naprawdę działają. Nawilżają cerę, skórę, ta się lepiej trzyma i wolniej się starzejesz. Warto jednak posiedzieć nieco nad składem, zaczerpnąć wiedzy w necie i wybrać coś, co faktycznie ma jakieś dobre składniki, a nie samą, mało przydatną chemię. A skąd to wiem? Pomagałam dziewczynom przy magisterce i w wyniku różnych prób i badań dziwnymi urządzeniami można było zauważyć różnicę odnośnie stopna nawilżenia mojej skóry. Przekonaj się i Ty!

11. Black Mirror to serial, który każdy powinnien zobaczyć.

Każdy, bez wyjątku, bo każdy odcinek jest o czymś inym i każdy znajdzie coś dla siebie. Pewniak jest jeden: po każdym odcinku zastanowisz się choć przez chwilę nad jego sensem. Mi bardziej otworzyły się oczy zarówno na teraźniejszość, jak i na przyszłość. I teraz czuję większą potrzebę odnośnie kontaktu z rodzicami.

12. Zapisywanie planów jest fajne. A odhaczanie kolejnych celów to taka całkiem spora satysfakcja.

W tym roku poleciałam bardziej z grubej rury i wypisałam sobie wiele postanowień na ten rok. Wielu na pewno nie uda mi się zrobić, niemniej już mam kilka rzeczy wykreślonych i te wykreślone zdobycze pchają mnie do przodu. Super, nie? Nigdy nie pomyślałabym, że ten cały bełkot wszelich coachy coś faktycznie daje.

13. Czytaj!

30 minut dziennie to nie jest dużo, a czytanie też stymuluje bardziej nasz mózg niż zalew gówna z fejsa. Ze swojej strony polecam książki Ossendowskiego - wydawało mi się, że to nie do końca mój klimat, a potem się okazało, że chyba jestem małą fanką tego gościa.

14. Bez Snapchata żyje się lepiej.

Bez aplikacji Facebook również. Wkurzały mnie te ciągłe powiadomienia. Stwierdziłam, że właściwie po co mi wiedzieć co kto je na kolację? Albo że idzie biegać? Kasujące się zdjęcia to akurat żadna przyjemność - Instagram ma akurat tę zaletę, że zawsze można je przejrzeć aż do usunięcia przez właściciela. Lubię patrzeć na zdjęcia moich znajomych, niektórzy cykają naprawdę świetne foty. A Facebook? Czytaj punkt 13.

15. Nie siedź cały czas na dupie.

Znajdź sobie jakiś sport lub formę ruchu, która faktycznie coś Ci da. Ja raz w tygodniu chodzę na rurę, jestem beznadziejna, nie mam kompletnie siły, a i tak wychodzę pozytywnie zmęczona ze studia. Z większą energią do czegokolwiek. Spacery też są ciekawą opcją!

16. Warto mieć naprawdę eleganckie wdzianko.

Na początku może to jakoś nie robiło mi różnicy, ale ostatnio miałam kilka takich sytuacji, gdzie powinnam wyglądać całkiem przyzwoicie, a nie miałam co założyć. Słabo, nie? Wiem, że jestem kobietą i tak dalej, i często nie mam w co się ubrać, ale cholera, teraz serio nie miałam co założyć! Dlatego w garderobie każdego szanującego się człowieka powinna być chociaż jedna stylizacja pod tytułem "jestem poważny i elegancki". A potem to hulaj dusza, piekla nie ma.

17. Nie wciąga się wody odkurzaczem, bo możesz umrzeć. Ja przeżyłam, ale Ty tego nie próbuj.

18. Nie musisz mieć osiemnastki w osiemnastkę.

Możesz mieć osiemnastkę każdego roku. Albo mieć osiem lat pół życia. I cztery niedziele (chociaż to mało wskazane) w ciągu tygodnia. Czas to pojęcie względne - dla kogoś wyda się, że coś trwało długo, dla Ciebie to będzie sekunda. Czuj swój rytm.

19. Żyjemy w czasach znieczulicy społecznej, którą sami tworzymy.

To straszne, że ludziom starszym nie pomaga się tak często, jak trzeba by było, jesteśmy głusi przez słuchawki i ślepi przez wyświetlacze naszych telefonów na naszą codzienność. A giną ludzie, ktoś mdleje, komuś ciężko wdrapać się do tramwaju. Jesteśmy dla siebie tak cholernie oziębli. Czas to zmienić!

20. Śliwki węgierki, wątróbka i lukrecja to nadal najbardziej trzy znienawidzone rzeczy życia. Z kawą dalej się za bardzo nie lubimy.

Niektóre rzeczy się nie zmieniają i z tym trzeba się pogodzić jak z takim faktem, że ryż nie ugotuje się w 3 sekundy, a w jakieś 10-15 minut. Tak jest i już. Nic się z tym nie zrobi.

21. Nie pomożesz nikomu na siłę, nawet jeżeli dla Ciebie to najważniejsza osoba na świecie i tak bardzo tego pragniesz. I chcesz dobrze i wiesz, że Twoja pomoc jest dobra.

Długo to pojmowałam, poświęciłam wiele, prawie wszystko i zostałam odprawiona z kwitkiem. Było warto? Nie wiem do tej pory, Chyba tak, może tak, jednak nie - pewna jestem zaś tego, że na pewno nie takim kosztem, który w to włożyłam. Świata się nie zbawi, warto próbować pomóc, ale w granicach swojej wytrzymałości.

22. Wiem, że wszystko to co wiem, to jest coś, ale jednak nic. Bo każdego dnia czuję się czasami tak głupia, że przerastam w głupocie blondynkę z żartów.

A jednak ciekawa i pociągająca jest myśl, że wciąż mogę się czegoś nowego uczyć.

Co Ty możesz mi powiedzieć na temat swoich życiowych doświadczeń? Ja podejrzewam, że byłoby tego więcej, ale czeka mnie semestralny na dniach i idę do notatek. No i muszę się wyspać na swoją osiemnastkę. Chętnie jednak Cię poczytam tam na dole!